Co to jest Design Thinking?

design thinking

Jeśli zastanawiasz się, co to jest Design Thinking i jakie może mieć zastosowanie w kulturze, to jesteś we właściwym miejscu. 😊

Design Thinking to podejście do twórczego rozwiązywania problemów skoncentrowane na ludzkich potrzebach. Składa się z kilku faz i ma w repertuarze wiele technik, jednak najważniejsza jest tu zmiana sposobu myślenia i nastawienia do stających przed nami wyzwań. Bez tego same narzędzia nie będą miały zbyt dużego sensu.

To pożądane nastawienie składa się z kilku postaw. Ważne są m.in. empatia oraz akceptacja niejednoznaczności i nieuchronnych porażek. Gdyby właściwe rozwiązanie było oczywiste od początku, proces projektowania byłby przecież zbędny. Istotna jest także twórcza odwaga, czyli porzucenie przekonania, że kreatywność to wrodzona cecha właściwa tylko artystom. Jest to bowiem umiejętność, której można (i warto!) się nauczyć.

Design Thinking zakłada pracę w interdyscyplinarnym zespole, aby na rozwiązywany problem spoglądać z wielu perspektyw.

Fazy Design Thinking

Zgodnie z definicją d.school, czyli Instytutu Designu na Uniwersytecie Stanforda, proces Design Thinking składa się zasadniczo z pięciu etapów: empatii, diagnozy potrzeb, generowania pomysłów, prototypowania i testowania. Nie jest to jednak proces w pełni liniowy, tylko iteracyjny. Często wraca się do poprzedniej fazy, np. wnioski z testowania wykorzystuje się do stworzenia kolejnego prototypu.

Empatia

W tej fazie odkrywamy potrzeby użytkowników. Uczymy się spoglądać na świat z ich perspektywy. Musimy zrozumieć, że projektujemy dla nich, a nie dla siebie!

Prowadzimy badania jakościowe. Przyglądamy się zarówno przypadkom typowym (np. osobom odwiedzającym instytucję od czasu do czasu), jak i skrajnym (np. wolontariuszom albo mieszkańcom, którzy nigdy o naszej instytucji nie słyszeli).

„Gdybym na początku kariery zapytał klientów, czego chcą, wszyscy byliby zgodni, że chcą szybszych koni.”
Henry Ford

Ważne, aby rozmawiając z potencjalnymi użytkownikami, dotrzeć do ich prawdziwych potrzeb. Jeśli słyszmy propozycje konkretnych rozwiązań, docieramy do tego, jaka potrzeba się za nimi kryje. Sprawdzamy, czy możemy ją zaspokoić inaczej: taniej, wygodniej, bardziej kreatywnie, w zgodzie z misją naszej instytucji. Nie pytajmy wprost o co, czego ludzie oczekują. Mogą przecież nie wiedzieć, że inne rozwiązanie jest możliwe.

Jak odróżnić potrzebę od rozwiązania? Rozwiązanie to z reguły rzeczownik („chcemy koncertów”), a potrzeby to czasowniki („chcemy posłuchać muzyki”, „chcemy się odstresować”).

Na podstawie zebranego materiału tworzymy mapy empatii i persony, czyli reprezentacje grup docelowych.

Diagnoza potrzeb

To czas na głębszą analizę zebranego materiału. Szukamy powtarzających się motywów. Diagnozujemy kluczowe potrzeby i wstępnie określamy zakres projektu. Czy chcemy opracować na nowo program edukacyjny instytucji czy raczej zaplanować jeden projekt dla określonej grupy? Zakres dostosowujemy do zasobów naszej organizacji: ludzkich, finansowych i organizacyjnych.

Na tym etapie definiujemy wyzwanie projektowe. Kluczowe spostrzeżenia, czyli insighty, przeformułowujemy w pytania typu „Jak moglibyśmy…?”. Na przykład: „Jak moglibyśmy pomóc Annie zadbać o swój rozwój, tak aby nie miała wyrzutów sumienia, że nie poświęca dość czasu rodzinie?”

Celowo pytamy o to, co byśmy mogli, a nie o to, co musimy. Pytanie powinno motywować zespół do działania na rzecz persony.

Ideacja

Głównym narzędziem tej fazy jest burza mózgów, ale są i inne metody generowania pomysłów, np. metoda analogii. Na etapie ideacji najważniejsza jest ilość – zapominamy o ograniczeniach, powstrzymujemy się od szybkiej oceny i staramy się spisać jak najwięcej potencjalnych rozwiązań problemu.

Pod koniec tego etapu wybieramy najlepsze pomysły z kilkudziesięciu. Najpierw warto zawęzić ich pulę, np. przez głosowanie kropkami. Te z największą liczbą wskazań przechodzą do dalszej analizy. Zastanawiamy się, które pomysły są najbardziej ekscytujące, innowacyjne i możliwe do zrealizowania przy naszych zasobach. Rozwiązanie powinno być nie tylko nowe, ale i pożądane przez użytkowników, wykonalne i opłacalne. Etap ideacji kończymy z pomysłami, które chcemy prototypować.

Prototypowanie

Motto tego etapu to „pokaż zamiast opowiadać”. Warto zacząć go od narysowania szczegółów rozwiązanie krok po kroku z punktu widzenia użytkownika, czyli stworzenia tzw. storyboardu. Ułatwia to dopracowanie szczegółów i upewnienie się, że cały zespół rozumie pomysł tak samo. Często dopiero na tym etapie wychodzą na jaw rozbieżności w rozumieniu danego rozwiązania, które należy przedyskutować.

Sposobów prototypowania jest bardzo dużo. Wybór zależy m.in. od specyfiki pomysłu i tego z kim będziemy testować. Możemy stworzyć makietę (np. wystawy), model (np. ekspozytora na tej wystawie), szkic (np. projekt ulotki) albo scenkę (np. pokazującą nowy sposób witania gości).

W stworzenie prototypu powinniśmy zainwestować tylko tyle czasu i innych zasobów, ile jest konieczne, by sprawdzić interesujący nas aspekt. Można zacząć od kilku prostych prototypów, a dalej rozwijać ten, który spotka się z największym entuzjazmem potencjalnych użytkowników.

Testowanie

To czas na sprawdzenie potencjału naszych pomysłów. Przed testowaniem musimy określić co konkretnie chcemy sprawdzić, jak to zrobimy i jakie będą kryteria sukcesu.

Jeśli chcemy przetestować coś dużego, np. pomysł na festiwal, to nie organizujemy próbnego festiwalu, tylko sprawdzamy kilka aspektów osobno. Np. jak jest odbierany tytuł wydarzenia, jego strona internetowa, proponowane aktywności, lokalizacja czy materiały edukacyjne.

Po testowaniu analizujemy, co zadziałało, a co wymaga zmiany. Zebrane informacje zwrotne wykorzystujemy do ulepszenia naszego prototypu. Testujemy ponownie do momentu, w którym będziemy zadowoleni z efektu i gotowi do wdrażania wypracowanego rozwiązania.

Podczas testowania nie ma sensu bronić prototypu. Odkrycie tego, co nie działa, jest tak samo istotne, jak odkrycie tego, co działa. Dzięki odrzuceniu pomysłu na tym etapie możemy się uchronić od chybionej inwestycji.

Do czego Design Thinking przydaje się w kulturze?

To podejście pozwala zaangażować (potencjalnych) uczestników w kreowanie oferty kulturalnej. Umożliwia instytucji czy organizacji lepszą odpowiedź na ich potrzeby, które nie zawsze są takie oczywiste, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Design Thinking jest szczególnie przydatne przy angażowaniu grup które nam umykają, rzadziej korzystają z naszej oferty, a nie do końca rozumiemy dlaczego tak się dzieje.

Można w ten sposób projektować wiele rzeczy – od wystaw, przez strony internetowe i materiały edukacyjne, aż po długofalowe projekty społeczno-kulturalne. Nie ma oczywiście sensu rozpoczynać pełnowymiarowego procesu Design Thinking przed każdym przedsięwzięciem. To podejście najlepiej sprawdza się przy tzw. wicked problems, czyli problemach złożonych, nie mających prostej definicji i jednego oczywistego rozwiązania.

 

PS. Dobrymi książkami do rozpoczęcia przygody z podejściem Design Thinking są „Twórcza odwaga” Toma i Davida Kelley oraz „Nawyk osiągania” Bernarda Rotha.